Napisz do nas!

    Tadeusz Kościński – stawiam dolary przeciwko orzechom, że zdecydowanej większości czytelników niniejszego artykułu to imię i nazwisko nic nie mówi. Tymczasem, Pan Kościński pełni obecnie funkcję Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej Rzeczpospolitej Polskiej. W ciągu ostatnich 30 lat przywykliśmy do wielu wyrazistych postaci na tym kluczowym dla polskiej gospodarki stanowisku. Wystarczy tylko przypomnieć takie nazwiska jak Balcerowicz, Belka czy Gilowska. Obecnie ministrem jest Pan Kościński i proszę absolutnie sobie nie wyrzucać, że nie pamiętają Państwo lub też wręcz nie znają jego nazwiska. Ja sam bym zupełnie zapomniał kto jest ministrem finansów gdyby nie lektura pewnych komunikatów Ministerstwa Finansów w ramach przygotowań do napisania niniejszego artykułu. Otóż minister Kościński jeszcze w lipcu 2020 roku zapewniał, że: „nie zgodzimy się na żadne podwyżki podatków”. Trudno dziś ocenić czy Pan Minister jak to ładnie się mówi „mijał się z prawdą” czy też po prostu nie wiedział jaka jest prawda, szczególnie w lipcu 2020 roku. W każdym razie, prawda jest taka, że w Nowym Roku podatki idą do góry. Oczywiście, nie są to najbardziej widoczne i medialne zmiany jakimi mogłyby być zmiany podstawowych stawek PIT czy VAT. Jednak lista podatków, opłat i abonamentów, które obciążają nas wszystkich jest tak duża, że śmiało można nam podnosić obciążenia, a my nawet nie będziemy sobie z tego zdawać sprawy. Tymczasem w 2021 r. wzrośnie lub zostanie wprowadzona m. in. następująca danina: opłata mocowa i wzrost taryf (prąd), abonament radiowo-telewizyjny, maksymalne stawki podatku od nieruchomości, podatek od psa, opłaty za śmieci, opłata uzdrowiskowa, kaucja od butelki oleju silnikowego, podatek transportowy, opłata od tzw. „małpek”, opłata „cukrowa”, podatek handlowy, podatek CIT od spółek komandytowych, składki ZUS dla przedsiębiorców, opłata depozytowa dla kierowców czy też dopiero planowane do wprowadzenia tzw. podatek od deszczu i podatek od urządzeń elektronicznych. Uff. Sporo tego. Niektóre z tych opłat rosną ze względu na wzrost wymagań środowiskowych, inne ze względu na inflacje „zjadającą” dochody jednostek samorządu terytorialnego. Inne, jak opłata cukrowa, mają być wprowadzone z troski o nasze zdrowie. Jednak nie ma też co się łudzić. Zdecydowana większość danin publicznych ma na celu dostarczenie środków wiecznie głodnemu stworowi, dla niepoznaki tylko zwanemu Skarbowi Państwa. Jak mówiła M. Thatcher rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy, tak więc aby komuś dać pieniądze musi je zabrać od kogoś innego. Nie inaczej jest w naszej rzeczywistości. Chcąc prowadzić hojną politykę finansową, trzeba szukać nowych źródeł na pokrycie wydatków. Szkoda tylko, że po drodze tak wiele pieniędzy jest marnotrawione, w zasadzie od zawsze, w wyniku niekompetencji i nieuczciwości ludzkiej.

    Oczywiście, niniejszy artykuł ma ograniczone ramy i nie ma w nim miejsca na omówienie wszystkich zmian, podwyżek i niuansów podatkowych w 2021 roku. Spróbujmy jednak prześledzić najważniejsze zmiany w podatkach w 2021 r. dla przedsiębiorców choć w telegraficznym skrócie.

    Podatek CIT od spółek komandytowych

    W ostatnich latach spółka komandytowa stała się drugim najpopularniejszym typem spółki prawa handlowego. Jest ich w Polsce ok. 40,5 tys., choć jeszcze w 2010 r. było ich niespełna 6,5 tys. Skąd ta popularność? Oczywiście z powodu podatków. Spółka komandytowa przy odpowiedniej konstrukcji tzw. spółki hybrydowej pozwalała na uniknięcie podwójnego opodatkowania, zachowując przy tym korzyści jakie daje spółka z o.o., czyli ograniczenie odpowiedzialności za długi spółki tylko do jej majątku. Osiągano to, w dużym uproszczeniu, tworząc spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, która następnie stawała się komplementariuszem (wspólnikiem odpowiedzialnym za długi spółki) spółki komandytowej. Spółka z o.o. będąca komplementariuszem otrzymywała przykładowo 1% zysków wypracowanych przez spółkę komandytową. Z kolei osoby fizyczne, z reguły stojące za obiema spółkami otrzymywały 99% zysków spółki komandytowej. Dzięki temu ich zysk mógł być opodatkowany tylko jednokrotnie 19% stawką podatku dochodowego. Podczas gdyby prowadzili działalność w formie spółki z o.o., najpierw 19% podatku CIT od dochodu spółki musiałaby zapłacić sama spółka, a następnie dochód spółki wypłacany wspólnikom byłby po raz kolejny opodatkowany 19% stawką podatku od tzw. zysków kapitałowych.

    Od tego roku rozwiązanie to nie będzie już tak łatwo dostępne i korzystne. Od 1 stycznia albo 1 maja 2021 r. (w zależności od dokonanego przez spółkę wyboru) spółka komandytowa staje się bowiem podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych, a zatem od osiągniętego dochodu będzie płacić podatek CIT, uiszczając w trakcie roku zaliczki na poczet tego podatku. Podstawowa wysokość stawki podatku dochodowego to 19% od osiągniętego dochodu. Zatem wypłata zysku przez spółkę komandytową na rzecz wspólników również podlegać będzie opodatkowaniu podatkiem w wysokości 19%. Pojawi się zatem tu wspomniane drugie opodatkowanie (podobnie jak z dywidendami wypłacanymi w spółkach z o.o. i akcyjnych). Od zasady opodatkowania zysku wypłacanego wspólnikom spółki komandytowej przewidziano dwa ważne wyjątki:

    – komplementariusz (czyli w naszym wyżej przedstawionym przykładzie spółka z o.o.) będzie mógł odliczyć podatek CIT zapłacony przez spółkę komandytową, przypadający na niego stosowanie do udziału w zysku. Przy czym należy pamiętać, że tak opodatkowany dochód spółki z o.o. aby móc zostać wypłacony udziałowcom będzie już podlegał podwójnemu opodatkowaniu,

    – zwolnienie z podatku u komandytariusza kwoty stanowiącej 50% przychodów uzyskanych przez komandytariusza z tytułu udziału w zyskach w spółce komandytowej, nie więcej jednak niż 60 000 zł takich przychodów uzyskanych w roku podatkowym (odrębnie w każdej spółce komandytowej), ale tylko pod warunkiem, że komandytariusz nie jest powiązany z komplementariuszem (w tym poprzez posiadanie 5% udziałów lub zasiadanie w zarządzie komplementariusza bądź w inny sposób szczegółowo określony w przepisach).

    W praktyce zmiany te mają uczynić nieopłacalnymi tworzenie spółek hybrydowych, w których komplementariuszem będzie spółka z o.o.

    W tej beczce dziegciu dla komandytariuszy spółek komandytowych, a także wspólników innych osób prawnych, czyli przede wszystkim spółek z ograniczoną odpowiedzialnością jest również łyżka miodu. Mianowicie, jeżeli spółka komandytowa lub też spółka z o.o. będzie mogła zostać uznana za tzw. małego podatnika stawka podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) wyniesie 9%. Podstawowym kryterium (ale nie jedynym), którego spełnienie pozwala płacić niższą stawkę podatku jest to, aby wartość przychodu ze sprzedaży (wraz z kwotą należnego podatku od towarów i usług) w poprzednim roku podatkowym i w bieżącym roku podatkowym nie przekroczyła w roku równowartości 2 000 000 euro. Do omawianego limitu zaliczane są nadto wszelkie przychody netto, a zatem również takie, które zaliczają się do źródła przychodów CIT – zyski kapitałowe; niemniej 9% stawka CIT będzie możliwa do zastosowania tylko i wyłącznie do podstawy opodatkowania od przychodów (dochodów) innych niż z zysków kapitałowych (dla tych w dalszym ciągu obowiązującą stawką jest 19%). Podsumowując, stawkę preferencyjną w wysokości 9% będą mogli stosować w 2021 roku:

    • Podatnicy, którzy w 2020 roku osiągną przychody brutto ze sprzedaży nie wyższe niż 9 031 000 zł, oraz
    • Podatnicy, którzy w 2021 roku osiągną przychody netto nie wyższe niż 2 mln EUR w przeliczeniu według kursu z dnia 4 stycznia 2021 roku (po zaokrągleniu do 1000 zł).

    Estoński CIT

    Od tego roku polscy przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w formie osób prawnych będą również mogli skorzystać z tzw. „estońskiego CIT-u”.  Jak czytamy na stronach Ministerstwa Finansów to rozwiązanie skierowane do mikro, małych i średnich spółek kapitałowych (z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjnych), których przychody nie przekraczają 100 mln zł. I w których udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne.

    Oznacza to, że może z niego skorzystać większość polskich podatników CIT (ok. 200 tys. firm), w których inwestorami  są osoby fizyczne, a struktura firmy jest transparentna i prosta.

    Oprócz tego aby skorzystać z estońskiego CIT będą musiały być spełnione, łącznie, następujące kryteria:

    • nie posiadanie udziałów w innych podmiotach,
    • zatrudnianie co najmniej 3 osób z wyłączeniem udziałowców,
    • przychody pasywne nie przewyższają przychodów z działalności operacyjnej,
    • wykazywanie nakładów inwestycyjnych.

    Po spełnieniu tych licznych warunków, spółki, które zdecydują się na estoński CIT, nie będą musiały płacić zaliczek czy samego podatku, w ogóle, tak długo jak zysk wypracowany przez nie pozostanie „w firmie”, czyli innymi słowy zostanie spożytkowany na inwestycje. Oprócz tego wśród korzyści można wymienić brak odrębnej rachunkowości podatkowej i zmniejszenie obowiązków administracyjnych.

    Ponadto, łączny poziom opodatkowania (na poziomie spółki i wspólnika) spadnie, ponieważ wspólnik będzie odliczał od swojego podatku część z tego, co zapłaciła spółka w systemie estońskim. Możliwość obniżenia łącznej stawki podatku o 5 punktów procentowych (czyli do poziomu 20% lub 10%  – w przypadku małych podatników) będzie wymagała jednak poniesienia nakładów na cele inwestycyjne w odpowiedniej wysokości.

    Powyższe zmiany dotyczą niewątpliwie przedsiębiorców i to raczej tych prowadzących działalność w większym zakresie. Są jednak zmiany, które dotkną również w zasadzie wszystkich konsumentów.

    Opłata cukrowa i opłata od małpek

    To jedna z największych zmian na rynku spożywczym od lat. Od 1 stycznia w Polsce pojawi się nowy podatek – tzw. opłata cukrowa. Objęte nią będą napoje słodzone (w większości gazowane). Podatek składa się z dwóch części, naliczanych na każdy 1 litr napoju. I tak opłata wyniesie 50 gr w sytuacji, gdy w 100 mililitrach napoju będzie mniej lub maksymalnie 5 gramów substancji słodzącej (innej niż cukier). Do tego doliczana będzie opłata zmienna w wysokości 5 gr za każdy gram cukrów powyżej wspomnianego limitu. Ponadto napoje zawierające substancje aktywne – takie jak kofeina czy tauryna – będą objęte dodatkową opłatą w wysokości 10 gr (w przeliczeniu na litr napoju). Analitycy banku Credit Agricole oszacowali, jak zmienią się ceny popularnych napojów gazowanych po wprowadzeniu podatku cukrowego. I tak np. napój Hoop Cola (w 2-litrowej butelce) może podrożeć o około 45 proc. Inny napój – Fanta o smaku pomarańczy (również w 2-litrowej butelce) – podrożeć może o niemal 40 proc. Podwyżki od 30 do 35 proc. można będzie zaobserwować w przypadku takich napojów jak Coca-Cola, Pepsi czy oranżada Hellena. Niewiele mniejsze podwyżki dotkną również napoje o mniejszej kaloryczności. I tak Coca-Cola Zero i Pepsi Max (w których do słodzenia używany jest słodzik – aspartam) mogą podrożeć o około 25 proc.

    Zgodnie z tą samą ustawą przedsiębiorcy sprzedający napoje alkoholowe przeznaczone do spożycia poza miejscem sprzedaży na podstawie zezwolenia są zobowiązani do wniesienia opłaty związanej ze sprzedażą napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml. Jest to 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml. Przykładowo oznacza to 1 zł od 100 ml małpki wódki 40-procentowej, 2 zł od 200 ml małpki wódki 40-procentowej i 88 gr od 250 ml małpki wina 14-procentowego.

    Reasumując, już od 01 stycznia 2021 r. może nas czekać spore zaskoczenie w trakcie codziennych zakupów i to nie tylko w postaci cen ale również obecności na półkach dużych małpek, czyli 350 ml butelek alkoholu.

    Nie tylko kupując napoje na urodzinowe przyjęcie odkryjemy podwyżki. Od nowego roku obowiązuje podatek handlowy wymierzony w duże sieci handlowe (kwota wolna od podatku to 17 mln zł przychodów). Jednak Biedronka czy Lidl na pewno będą się starały przerzucić chociaż część kosztów podatków na swoich dostawców oraz konsumentów.

    Wzrosną również opłaty za prąd. Taryfa wzrośnie o 3,5 %, oprócz tego dojdzie opłata mocowa, czyli stała opłata za utrzymanie wytwórczej mocy przez dostawców. Jak szacują ekonomiści mBanku będzie to oznaczało podwyżkę rachunków o 10 – 12% a nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że taką podwyżkę będą musieli również odczuć wszyscy w produktach i usługach końcowych.

    Również możemy być gotowi na wzrost podatku od nieruchomości i podatku od psów, aczkolwiek tu decyzje będą podejmowały samorządy.

    I jak zwykle tylko jedna rzecz w podatkach pozostaje bez znaczących zmian. Mianowicie kwota wolna od podatku, czyli ta część dochodu, od której nie trzeba płacić podatków, maksymalnie wynosi 8 000 zł, jednak dotyczy tylko osób o najniższych dochodach. Dla porównania w Niemczech kwota wolna od podatku wzrośnie w 2021 r. do 9744. Tylko że euro a nie złotych.